< Powrót do Poradnika

Spektakularne klapy biznesowe polskich gwiazd

Udział w reklamie, programie telewizyjnym, obecność na branżowej imprezie – to nie jedyne momenty, kiedy świat polskich gwiazd spotyka się z polskim biznesem. Wielu aktorów i piosenkarzy próbuje także samodzielnie wcielić się w rolę przedsiębiorców. Niestety - ze zmiennym szczęściem.

Cicho o „Sza”

Grażyna Szapołowska dała swojej marce kosmetyków „Sza” sporo – twarz, nazwisko, zapewne całe serce oraz cztery miliony złotych. "Nie boję się konkurencji z Diorem, bo odkryłam tajemnicę dzikiego ryżu"- deklarowała w 2001 roku, kiedy kosmetyki „Sza” wchodziły na rynek. Strategia marketingowa marki opierała się w dużej mierze właśnie na podkreślaniu zawartości tego zagadkowego składnika oraz na wizerunku Szapołowskiej.  A ten, wydawał się wręcz wymarzony do promocji kosmetyków – znana aktorka, kobieta elegancka, ekskluzywna, odnosząca sukcesy. Początkowe, promocyjne eventy marki opierano na bajkowej, dość naiwnej historii o poszukiwaniu „tajemnej receptury” pozwalającej zachować młodość : „Eliksir młodości – dziki ryż – Szapołowska odkryła siedem lat temu. Aktorka przebywała za granicą na planie filmowym. Tam poznała kobietę, która dla własnych potrzeb wytwarzała kremy oparte na dzikim ryżu. Szapołowska otrzymała w prezencie mały słoiczek kremu. Efekt ją oczarował. Jednak kobieta, która podarowała jej specyfik nie chciała zdradzić jego dokładnego składu. Szapołowska nie dała za wygraną. Z jej inicjatywy został powołany Instytut SZA, którego głównym zadaniem było rozszyfrowanie tajemniczej receptury. Badania trwały kilka lat” –można było przeczytać w materiałach promocyjnych, dystrybuowanych z okazji startu marki. Taka promocja jednak nie wystarczyła. Użytkowniczki ekskluzywnych marek – bo do takich Szapołowska kierowała swoje produkty – nie uległy urokowi tej epickiej opowieści i okazały się przywiązane do swoich wcześniejszych wyborów. Markę próbowano ożywić poprzez organizację niezbyt udanych i rozmijających się z obraną wcześniej grupą docelową promocji np. wespół z Polkomtelem, oferując kremy za 1 zł w zestawie z kartą SIM i telefonem. Po krótkim „tournee” po blokach reklam telewizyjnych, stronach kolorowych kobiecych czasopism i półkach perfumerii – kosmetyki „Sza” zniknęły jednak z rynku. Strona marki przestała działać już w 2004 roku, a Grażyna Szapołowska, pytana dziś o swoje biznesowe poczynania, dyplomatycznie milczy.

Wielki Szu stawia na złą kartę

Sukcesu nie udało się także odnieść kolejnej uznanej gwieździe polskiego aktorstwa – Janowi Nowickiemu. Złośliwi żartują, że to z powodu podobieństwa nazwy jego przedsięwzięcia biznesowego – domu mody „Szu”, do nazwy marki lansowanej przez Szapołowską. Nowicki próbował oprzeć się na swojej największej, legendarnej roli – Wielkiego Szu. Znów wszystko wydawało się spójne – mężczyzna z klasą, w średnim wieku, wcielający się w rolę eleganckiego oszusta karcianego próbuje sprzedawać eleganckie męskie garnitury. Analitycy rynku mody szybko jednak dostrzegli, że w propozycjach Nowickiego nie ma nic nowatorskiego. Sama strategia biznesowa przedsiębiorstwa była także dość zachowawcza – aktor nie zainwestował zbyt wiele, bo nie chciał zbyt wiele stracić. Rynek mody okazał się jednak zbyt wymagający i w rezultacie – Wielki Szu przegrał dokładnie tyle, ile postawił czyli – ponoć – 500 tys. złotych.

Komentarze:

Brak komentarzy

Aby dodać komentarz, zaloguj się do serwisu.